Rzęsy magnetyczne

Magnetyczny eyeliner i rzęsy? Nigdy więcej!

Uwielbiam nowinki kosmetyczne. Gdy zobaczyłam TEN produkt oszalałam.. musiałam go przetestować!

Rzęsy magnetyczne, które same przyciągają się do magnetycznego eyelinera? Brzmiało (i wyglądało na filmikach) jak najprostsza rzecz na świecie, która totalnie odmieni makijaż każdej z nas.

Zdobyłam dwa zestawy z magnetycznym eyelinerem. Jeden kupiony na Allegro za ok. 50 zł, drugi w Rossmannie bardzo znanej polskiej marki, która produkuje rzęsy do przedłużania (nie mogę wstawić zdjęcia – RODO ☹ ale każda z Was wie o jaki produkt chodzi, taki w charakterystycznym czarnym opakowaniu z różowymi dodatkami 🙂

Oto moje obserwacje i porady, jakimi mogę się z wami podzielić po moich testach.

APLIKACJA

Przede wszystkim nie powinniśmy zapominać o tym, że jeżeli chcemy, aby magnetyczne rzęsy wraz z magnetycznym eyelinerem prezentowały się doskonale, powinnyśmy odpowiednio narysować kreskę eyelinerem. Bardzo ważne jest, aby wyrobić sobie nawyk rysowania bardzo prostej kreski i w miarę cienkiej. Tylko wtedy nasze oko będzie wyglądało doskonale.

I tutaj pojawia się pierwsza wada tego produktu, ponieważ magnetyczny eyeliner nie jest chyba zbyt wysokiej jakości kosmetykiem. Mam wrażenie, że producent skupił się głównie na magnetycznej stronie produktu. Konsystencja obu produktów jest bardzo, bardzo gęsta i trudno zrobić zgrabną kreskę. Nawet moja, doświadczona ręka makijażystki nie radziła sobie zbyt dobrze z tym produktem, który ma duże skłonności do wychodzenia poza linię i tworzenia na powiece grubej czarnej, warstwy.

Okazało się również, że w przypadku magnetycznego eyelinera na nic się zda wiedza o tym, że z cienką kreską nasze oko wygląda najładniej. Gdy kreska jest cienka, to eyelinera jest po prostu zbyt mało, aby rzęsy się do niego przyciągnęły! Konieczne jest zrobienie naprawdę grubej kreski i to na całej długości powieki. Najgorzej prezentuje się do w wewnętrznym kąciku, w którym rzęsy mają skłonność do szybkiego odklejania się – tam musimy dać produktu naprawdę dużo, co negatywnie wpływa na wygląd makijażu i efekt końcowy. Niestety, dając mniej produktu, rzęsy w wewnętrznym kąciku w ogóle nie chcą się do niego przyciągnąć.

Gdy już udało mi się poprawić tą kreskę i zaaplikować rzęsy, efekt na pierwszy rzut oka był całkiem zadowalający. Magnetyczne rzęsy z eyelinerem spełniły swoją rolę, oko stało się zadbane, a rzęsy długie, podkręcone i co najważniejsze gęste. Nie możemy zapominać jednak o tym, że liczy się nie tylko pierwszy efekt, ale w szczególności trwałość.

TRWAŁOŚĆ

Eyeliner magnetyczny ma za zadanie przyciągać rzęsy za pomocą specjalnych drobinek żelaza umieszczonych w składzie. Drobinki żelaza przyciągają do siebie magnesiki umieszczone na rzęsach magnetycznych i tym samym całość powinna prezentować się doskonale.

Niestety, całość prezentuje się dobrze tylko podczas pierwszych chwil jego używania. Chwilę później rzęsy się po prostu odklejają, najbardziej odchodzą w kącikach oczu i to już mimo nałożenia w nich naprawdę imponującej ilości produktu.

Jeśli rzęsy nie trzymają się podczas zwykłego funkcjonowania, to już na pewno nie sprawdzą się podczas spaceru, gdzie działałby na nie wiatr, czy dla osób aktywnych fizycznie.

Próbowałam odciąć kawałek rzęs, aby był krótszy i nie przyklejać ich bezpośrednio w wewnętrznym kąciku, lecz trochę dalej. Nie wiem jakim cudem, ale niezależnie jak daleko od kącika znajduje się końcówka tych rzęs, one stale odklejają się na końcach. 🙁

NIEBEZPIECZNY SKŁAD – OPIŁKI ŻELAZA!

Szczegół, który przyznam, zauważałam zbyt późno. Sprawdzając to wcześniej prawdopodobnie w ogóle nie testowałabym tego produktu!

Oba eyelinery magnetyczne posiadają w swoim składzie malutkie opiłki żelaza, których zadaniem jest przyciągać magnesiki umieszczone na rzęsach. Haczyk?

Stosowanie opiłków żelaza w składzie kosmetyku jest prawnie zakazane na terenie całej Unii Europejskiej! To dlatego wszystkie magnetyczne eyelinery dostępne na polskim rynku są produkowane w Chinach.

Nie znalazłam żadnego producenta magnetycznego eyelinera, który wyprodukowałby taki produkt na terenie Polski. Nie przeszedłby bowiem nawet podstawowych testów bezpieczeństwa i tym samym nie mógłby zostać dopuszczony do obrotu w Polsce.


Co się stanie, gdy malutkie, trudno do wykrycia gołym okiem opiłki żelaza dostaną się do oka, o co nietrudno w przypadku produktu, który nakładamy na linii rzęs? Możesz trafić do okulisty, który będzie musiał wyjmować je pod mikroskopem, a w najgorszym przypadku nawet do szpitala.

No i ostatnia rzecz odnośnie do składu. Towar importowany z Chin nie jest przebadany na terenie Polski. Nie mamy również pewności jakie inne składniki zawarte się w produkcie i jakie inne niebezpieczeństwa on kryje. Odradzam eksperymenty z produktami pochodzenia Chińskiego głównie tym z Was, które mają skłonność do alergii. Nie wiedząc co faktycznie znajduje się w kosmetyku i jakiej jakości są to składniki, waszemu lekarzowi będzie bardzo trudno poznać przyczynę alergii i wdrożyć leczenie.

PS. Mała ciekawostka dla osób kochających zwierzątka – w Chinach jest obowiązek testowania wszystkich kosmetyków na zwierzętach. Kupując kosmetyk wyprodukowany w Chinach, był on na 100% wcześniej testowany na zwierzętach.

DEMAKIJAŻ

Ostatnim etapem mojego testu był demakijaż.

Zdjęcie samych rzęs od eyelinera było bardzo łatwe, jako że odklejały się same już prawie na całej długości.
Trudniej było z eyelinerem. Używałam płynu do makijażu i eyeliner w ogóle nie chciał się zmywać. Przy próbie zmycia go rolował się w klejące grudki, które powchodziły pomiędzy moje naturalne rzęski.

Trzeba naprawdę mocno pocierać, jeśli chce się usunąć pozostałości produktu z oczu.

To bardzo uszkadza naturalne rzęsy i myślę, ze mogłam stracić ich z kilka, dlatego ja osobiście rezygnuję z tego rozwiązania i powracam do bezpiecznych i sprawdzonych, tradycyjnych rzęs magnetycznych (ja swoje mam od CHARLENE, link tutaj: https://charlene.com.pl/kolekcja/rzesy-magnetyczne/rzesy-magnetyczne-3d-5d-extra-volume-maya ). Tradycyjne rzęski magnetyczne, których używam, to jednak bezpieczne i sprawdzone rozwiązanie.

Musimy pamiętać o tym, że bardzo ważne jest, aby dbać o nasze zdrowie. Niestety kruszący się magnetyczny eyeliner może sprawić, że opiłki żelaza, których zadaniem było przyciąganie magnetycznych rzęs dostaną się do naszych oczu.
Opiłki mogą wbić się w gałkę oczną, a wtedy sytuacja może być naprawdę poważna. Mi na szczęście nic takiego się nie stało, jednak jak już wcześniej wspomniałam, nosiłam takie rzęsy bardzo krótko.

Trudno więc jest mi określić, jakich możemy doznać obrażeń, ponieważ jak tyko zauważyłam, że to może być groźne dla mojego zdrowia, od razu się tego pozbyłam.
Niestety, choć prezentuje się to atrakcyjnie, to wady w moim odczuciu przewyższają zalety takiego zestawu.

WNIOSKI

Po krótkim, choć intensywnym teście mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że magnetyczny eyeliner z rzęsami na magnes nie zdały egzaminu. Głównym założeniem tego kosmetyku jest przyciąganie magnetycznych rzęs do eyelinera i choć jest to pomysł bardzo dobry, to niestety w obecnej formie niebezpieczny.

W tym przypadku z eyelinera mogą wydobywać się niebezpieczne opiłki żelaza. Jeżeli taki opiłek dostanie się do naszego oka, możemy uszkodzić nieodwracalnie narząd wzorku. Gdy opiłek dostanie się zaś pod gałkę oczną lub też w trudno dostępne miejsce, wówczas być może czeka nas nawet ingerencja chirurgiczna.

Takie rzęsy przyciągane do magnetycznego eyelinera być może są dobrą koncepcją, jednak na naprawdę bezpieczny tego typy produkty przyjdzie nam jeszcze poczekać.